Menu

Crowd Funding jako alternatywa dla social lending przy dofinansowaniu firm

Dzisiejszy wpis nie do końca będzie związany z pożyczkami społecznościowymi. Nie do końca ale jednak pod spólnym mianownikiem – społecznościowe.
Zauważacie podobieństwa z pożyczkami społecznościowymi.
Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku chodzi o:
-inwestowanie drobnych sum co w końcowej fazie pozwala na uzyskanie dość znacznej kwoty. Wykorzystywany jest efekt skali w internecie.
-inwestowanie z elementem zaufania pomiędzy stronami. Wykorzystywany jest efekt social internetu.
-brak pośredników w postaci banków i funduszy, gdzie każdy chce zarobić. Wykorzystywany jest social internetu.
Główna różnica jest taka, że w przypadku serwisów social lending pieniądze trzeba zwrócić z odsetkami, natomiast w przypadku serwisów crowd funding, inwestor otrzymuje zapłatę w tzw. „naturze” – jako usługę, towar, udziały w zyskach. Trochę trywializuję „naturę” ale nie mogłem znaleźć lepszego wytłumaczenia. Rozwijając trochę wątek zapłaty za inwestycje, należy wspomnieć, że istnieją 2 modele crowd fundingu:
-nieudziałowy – w zamian za płatności, wspierający otrzymują unikalny bonus wynikający z realizacji pomysłu. Jest to model najbardziej popularny, dlatego że jest dość prosta w realizacji.
-udziałowy (w Polsce jeszcze nie powstały takie serwisy) – finansowanie wygląda podobnie jak znalezienie inwestora/wejście na giełdę, z tym że dodatkowo wykorzystuje się crowdsourcing, obniża barierę wejścia i unika kosztów normalnej transakcji tego typu (prawnicy, prospekt emisyjny itp.)

Gdzie jest punkt wspólny obu rodzajów aktywności finansowej?

Część klientów portali social lending to małe firmy potrzebujące kapitału na start lub finansowanie projektów. Próbują czasem uzyskać finansowanie konkretnego celu. Nie jest to liczna grupa pożyczkobiorców ale jednak w mojej dotychczasowej karierze widziałem takie aukcje. Zamiast starać się o pożyczkę, w przypadku interesujących projektów, istnieje możliwość starania się o dofinansowanie w zamian za inne korzyści.

Czy to w Polsce zaskoczy?

Jest to swego rodzaju wróżenie z fusów. Jak na razie crowd funding przyjął się w Europie Zachodniej, Stanach i Australii, ale….
-na tych terenach znacznie bardziej niż w Polsce rozwinięte są postawy filantropijne i przyzwyczajenie do dobroczynności,
-w Polsce może istnieć „drobny” problem z fiskalizmem,
-w Polsce brak jest infrastruktury portalowej do realizacji wizji,
-w Polsce brak jest edukacji na temat crowd funding.
Sytuacja jest bardzo podobna jak w przypadku polskiego social lending w 2008r. Jeżeli kampania informacyjna zostanie odpowiednio pokierowana i uda się sfinansować kilka dobrych, ciekawych projektów to jest szansa na znalezienie odpowiedniej niszy w internecie. Innym się udało…